W Polsce każdy miał malucha i na niego mocno chuchał. Mały, tani, na urlopy. Zjeździł z nami pół Europy – śpiewał Big Cyc. Przedstawiam pięć powodów dla których warto dzisiaj mieć Fiata 126p – lista subiektywna.

Powód numer jeden – historia

Fiat 126p uznawany jest – i całkiem słusznie – za samochód, który zmotoryzował Polskę i dał przeciętnemu „kowalskiemu” możliwość posiadania ciasnych, ale własnych czterech kółek. Nie będzie w tym krzty przesady – maluszek był w swoim czasie najpopularniejszym w Polsce samochodem. Produkowany od 1972 do 2000 roku sprzedał się w ilościach przekraczających 4,6 mln egzemplarzy.

Powód numer dwa – cena

Dawno, dawno temu – w czasach zdrowo walniętego PRL-u – Fiat 126p kosztował 30 krajowych pensji. Biorąc pod uwagę dzisiejszy przelicznik (średnia pensja w Polsce to dzisiaj około 4,6 tys. zł brutto) nie było to mało. Co więcej, samochód nie był dostępny na każde zawołanie. Trzeba było zapisać się i czekać cierpliwie na swoją kolej. Dzisiaj używany maluch kosztuje o wiele mniej, chociaż zdarzają się ogłoszenia Januszy Biznesu, którzy – mówiąc wprost – czekają na jelenia. Jeżeli więc traficie na 126p za 40 – 60 tys. zł nie rzucajcie się na niego jak szczerbaty na suchary.

Proponuję odwiedzić jedną z grup na Faceboooku, gdzie prawdziwi użytkownicy tego auta sprzedają między sobą maluchu. Tam można bez większego problemu znaleźć samochód, który jest znany w środowisku, a ceny są uczciwe – bo bardzo często korygowane prze siatkę społecznościową. Podsumowując – za 1,5 tys. zł można kupić egzemplarz z perspektywą na niewielki remont, a za około 3 tys. zł będziemy mieli już wypas auto do zabawy i codziennej jazdy. Oczywiście nie mówię tu o najstarszych rocznikach – te z racji wieku mają już swoją wartość. I kolejny ważny argument – ceny części zamiennych są nadal śmiesznie niskie. Oczywiście jeżeli przyjdzie nam robić blacharkę to trzeba przygotować się na wydatki, ale sama mechanika to poziom cenowy chińskiego skutera.

Powód numer trzy – lans

Pozostając nadal w kwestiach finansowych – Fiat 126p to najtańszy sposób na motoryzacyjny lans. Przykład? Obok Porsche 911 stoi maluch – ktoś robi zdjęcie, wrzuca na Instagram i podpisuje: ” Wspaniała klasyka motoryzacji, a obok jakieś niemieckie coupe”. Fiat 126p to bowiem jeden z najtańszych sposobów lansowania się na mieście. Ferrari, Lambo czy właśnie 911 można już spotkać niemalże na każdym roku większego miasta – no może przesadziłem, ale te auta nie robią aż takiego wrażenia, jak jeszcze kilka lat temu. Za to 126p to plus 10 do lansu!

Powód numer cztery- uśmiechy i pozdrowienia

Tego samochodu nie da się nie lubić. Można oczywiście przejść obok niego obojętnie i – wiem, że to nieprawdopodobne, ale są tacy ludzie – go zignorować, ale większość mijanych ludzi uśmiecha się na sam dźwięk jego silnika. Nie liczę już pozdrowień i uśmiechów – bardzo często płynących od starszych ludzi – na które trafiamy jadąc naszym Minionem po mieście.

Powód numer pięć- slow drive

Maluch ma swoje tempo. Maluch się nie spieszy, narzuca swój styl jazdy i powoduje, że nagle świat zaczyna zwalniać, a ty razem z nim. Trasa o długości 30 km staje się niesamowitą wyprawą. Jedziesz wolniej, widzisz więcej. Trzeba się tego nauczyć, ale warto. Nagle zaczynasz zauważać rzeczy, które do tej pory na znanej ci przecież trasie jakoś ci umykały. I to jest wspaniałe. Możesz się zatrzymać. Wypić kawę, zjeść kanapkę, albo po prostu spędzić kilka chwil w cieniu drzew. Możesz w prosty sposób wyciągnąć z malucha przednie siedzenia i zmienić je w leżaki – to jest właśnie slow drive.