Branża motoryzacyjna rozwija się w niebywałym tempie. Praktycznie codziennie słyszymy o nowym modelu, nowych rozwiązaniach technologicznych lub kolejnej wersji silnikowej. Nie zawsze jednak udaje się trafić w gusta wymagającego klienta – oto lista wstydu producentów samochodów podparta liczbami od JATO Dynamics.

Nowy model w ofercie producenta nie zawsze musi oznaczać kolejki przed salonami. Czasami jest to „orka na ugorze” i próby – często nieudane – wmawiania nam, że ten oto stojący w kącie i smutno wyglądający wynalazek jest czymś tak przełomowym, że nie każdy rozumie potrzebę posiadania tego cuda. Liczby pokazują, że takie auto osiąga szczyt sprzedaży w drugim pełnym roku na rynku, a potem – no cóż… następuje długa i żenująca agonia. Oto lista modeli, które stanowią idealny przykład wpadki motoryzacyjnej.

Seat Exeo

Przepis na sukces był prosty. Stara technologia rodem z klasy premium pomieszana z „hiszpańskim temperamentem”. Teoretycznie to nie mogło się nie udać i… no właśnie – nie udało się.

Produkcja tego auta nie trwała długo – premiera odbyła się w 2008 roku, a zakończenie produkcji przypadło na 2013 rok. Powodem była oczywiście bardzo kiepska sprzedaż – okazało się, że świat nie jest gotów na przyjęcie limuzyny tej marki.

Ferrari FF

Mówi się o nim „Ferrari dla czworga”. Pod maską włoskiego cuda pręży się potężna V12 o mocy 660 KM, która rozpędza tego ważącego prawie dwie tony potwora do „setki” w czasie 3,7 sekundy.

Jak pokazują dane włoski hatchback nie osiągnął sukcesu i z czasem zaliczył totalną glebę w sprzedaży. Firma zdecydowała się na głęboki restyling i zmianę nazwy na GTC4.

Citroen C-Crosser

Pierwsza próba wejścia Citroena na rynek SUV-ów spaliła na panewce. Być może samochód był zbyt normalny, jak na tego producenta przystało. Przez to fani marki omijali C-Crossera szerokim łukiem, a miłośnicy bulwarówek wybierali inne, mocno już zakotwiczone na rynku modele. Co więcej, model ten nie był francuskim produktem – to nic innego, jak Mitsubishi Outlander lekko zmienione na potrzeby Citroena.

Samochód pojawił się w 2007 roku, a jego sprzedaż poszybowała w górę tylko na chwilę. Potem nastąpił kataklizm, który trwał bez większych zmian do końca produkcji tego modelu.

Audi A2

Ten hatchback segmentu B miał aluminiowe nadwozie, zaawansowaną elektronikę, luksusowe wyposażenie oraz absurdalnie wysoką cenę. Ta wpadka, która nigdy nie zwróciła się producentowi jasno pokazuje, że w tym przypadku ktoś musiał zwariować.

Samochód nigdy nie doczekał się następcy i pomimo tego, że był próbą stworzenia konkurencji dla Mercedesa klasy A – i tak był pozycjonowany – zamożniejsi klienci omijali go szerokim łukiem. Wyprodukowano zaledwie 176 tys. egzemplarzy tego samochodu.

Alfa Romeo 159

Tradycyjnie powinien w tym miejscu pojawić się żart, ale tym razem daruję to kochanej przez wielu – łącznie ze mną – Alfie Romeo. Model 159 pojawił się po sukcesie modelu 156 – miał utrzymać włoską markę w segmencie premium i był jednym z pierwszych modeli tego producenta wyprodukowanym w ramach fuzji GM-Fiat.

Pomimo dowcipów na temat aut z Mediolanu model 159 całkiem dobrze radzi sobie na rynku wtórnym i ma wielu miłośników. Co więcej, wielu twierdzi – i całkiem słusznie, że jest to najbardziej udana Alfa od wielu lat.

Volvo C30

Szwedzki kompakt został osadzony na płycie podłogowej, która znalazła się między innymi w Fordzie Focus i Mazdzie 3. Pojawianie się w 2006 roku modelu C30 na rynku było próbą stworzenia Volvo zdolnego konkurować z Audi A3.

Niestety nadwozie samochody było oferowane tylko i wyłącznie w wersji trzydrzwiowej, natomiast klienci statystycznie częściej wybierali nadwozia pięciodrzwiowe. Pomimo swojego charakterystycznego i agresywnego wzornictwa Volvo C30 nie znalazło wielu zwolenników po stronie konsumenta.

Peugeot 4007

Przypadek ten potwierdza regułę, że chyba nie warto wchodzić we współpracę z koncernem Mitsubishi. Grupa PSA sparzyła się nie tylko na modelu C-Crosser będącym francuskim bliźniakiem Outlandera. Również Peugeot 4007 nie zdobył rynku i w ciągu pierwszego roku produkcji znalazł zaledwie 12 000 nabywców.

Zarówno Citroen C-Crosser, jak i Peugeot 4007 nie miały szans konkurować z Mitsubishi Outlander ponieważ były od „japończyka” znacznie droższe. Na rynku wtórnym ceny się zrównały.

Jaguar X-Type

To idealny przykład na to, że motoryzacyjny mezalians nie zawsze się sprawdza. Rasowy Anglik został zbudowany na bazie pospolitego Forda Mondeo. To – z jednej strony – spowodowało, że klienci których do tej pory nie było stać na taki samochód rzucili się na Baby Jag, jak szczerbaty na suchary – z drugiej strony prawdziwi fani tej marki trzymali się od tego auta z daleka.

 

W historii tego modelu odnotowano dwa piki sprzedaży. Pierwszy – rekordowy – przypadł na 2002, kolejny pojawił się 2004 roku – wtedy wprowadzono na rynek wersję kombi.

Honda CR-Z

Miała być następcą historycznej Hondy CRX, a okazałą się totalnym niewypałem. Honda nie była w stanie połączyć technologii hybrydowej z samochodem sportowym i wyszło… pseudo-coupe z kiepskimi osiągami i stylistyką, która nie nadrabia popełnionych przez producenta błędów.

Honda powoli, ale systematycznie wycofywała model CR-Z z kolejnych rynków. Być może – gdyby zastosowano bardziej praktyczne nadwozie model ten miałby szansę zawalczyć w segmencie Toyoty Prius.